Jak odkryłem na nowo radość w robieniu zdjęć?

I to jeszcze przy pomocy plastikowego pudełka z obiektywem.

Moja “przygoda” z fotografią jest zdecydowanie dziwna, głównie z jednego powodu — nie do końca wiem, co chcę z nią/w niej robić. Przy początku całej tej akcji mniej więcej miałem na siebie pomysł: moim celem było jakieś tam dokumentowanie lokalnej sceny deskorolkowej, wraz z towarzyszącymi jej aspektami. Cała ta społeczność jest niezwykle wdzięcznym “materiałem” do pracy, gdyż zawiera w sobie sporą część tego, co uważam za super. Istota relacji, elementy mody, porażki i zwycięstwa czy nawet same triki (których bardzo nie lubię uwieczniać)… To wszystko znalazłem w fotografowaniu deskorolki i jakby nie patrzeć, potem dalej w jakimś stopniu realizowałem się we wcześniej wymienionych “dyscyplinach”.

105-001

[Bartek Multan gdzieś w okolicach gdańskiej stoczni]

Coś jednak uległo zmianie. Mimo tego, że realizowałem różne projekty, w których miałem sporą wolność artystyczną, to z czasem zacząłem czuć, że chyba nie do końca robię to, co powinienem. Stałem się takim… prawdziwym (?) dokumentalistą. Robiłem zdjęcia tego, co widzę przed sobą w stanie takim, jaki zastałem. Trochę zaczęło się to kłócić z resztą moich działań.

Obrazy? Sami wiecie, jak maluję, styl na 5-latka.

Rysunki? Podobne.

Ziny? No jak już mi się uda je zrobić, to raczej stawiam mocno na kreacje treści i nutę szaleństwa w warstwie wizualnej.

Skejt filmy? Triki są ważne, ale też ważne jest postawienie na konkretny pomysł i jego realizację.

Więc gdzie tu wpisuje się ten mój dokumentalizm zdjęciowy?

Wydaje mi się, że genezą mojego stylu (zabawnie to brzmi) był pierwszy typ fotografii, jaki mnie zajarał — naturalnie chodzi tu o tę deskorolkową. Ma ona pewne nieprzekraczalne ramy, których opuszczenie jest po prostu niepożądane. Trzeba złapać dany trik lub moment w sposób zadowalający zarówno Ciebie fotografa, jak i osobę uwiecznioną na zdjęciu (nie mówiąc tutaj o wydawcach czy sponsorach). Nie mówię tutaj o tym, że brak tutaj miejsca na jakąkolwiek kreatywność, bo to nie jest prawda, lecz sami wiecie jak jest. “Profesjonalna” fotografia jest raczej nastawiona na rzemieślniczość — zdjęcia zrobione przez takich prosów mają wyglądać ładnie w jakimś katalogu, magazynie czy po prostu na Facebooku marki X.

60-001

[Bartek Oleśkiewicz – ollie nad regałem majonezów Winiary]

Przecież ja nie jestem i nie będę żadnym pro fotografem — czemu więc staram się robić to, co oni?

To, że w mojej głowie powstał taki konflikt, skutecznie odciągnęło mnie od robienia zdjęć. Oczywiście czasami zrobiłem zdjęcia podczas jakiejś imprezy, jednak nie miały one dla mnie większej wartości. Były chyba zbyt… ok.

Ostatnio jednak przypomniałem sobie o tym, że w moim posiadaniu znajduje się aparat, który może mi pozwolić na pewną zabawę światłem, bez większej wczuty, jaką miewałem w przeszłości. Chodzi tutaj o idiotycznie proste w obsłudze plastikowe pudełko z obiektywem, które ktoś nazwał Smena 8M.

dsc_0130-001

Tak naprawdę ciężko zrobić coś w nim celowo — ostrość ustawia się na udo (udo się albo się nie udo), czasy migawki symbolizują obrazki z pogodą, a przysłonę ustawia się przez przestawienie plastikowego kółeczka przy soczewce. Gdy doda się do tego konieczność samodzielnego przesuwania filmu (robienie 10 zdjęć na 1 klatce jest możliwe, ale efekty są mocno subiektywne) otrzyma się idealny sprzęt dla takiego kogoś jak ja. Zrozumiałem po prostu, że w tym momencie wcale nie zależy mi na tym, żeby robić zdjęcia tak, jak się powinno, a raczej potrzeba mi możliwości eksperymentowania. Nawet jeżeli ma być ono być nieostre lub prześwietlone.

skanowanie0001

[jedno ze zdjęć, które kiedyś zrobiłem Smeną 8M; bodajże na cmentarzu]

Właśnie dlatego, od pewnego czasu chodzę wszędzie z tym niepozornym aparatem i staram się nieco otworzyć głowę na inne, mam nadzieję, ciekawsze rozwiązania. Czuję, że to może być początek nowej drogi w fotografii dla mnie. Drogi, która może się wydawać nieco dziecinna i niepoważna, jednak czuje, że będzie ona na swój sposób dobra. Nie zaszkodzi spróbować, co nie?

A co jest dobre dla ciebie?

facebook

instagram @bmalinowski

instagram @theinomhus

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s