Stworzyłem cykl wspólnych obrazów z…

Myśli moje i Kuby Stelmacha na temat cyklu obrazów, które razem stworzyliśmy.

[Padł pomysł, aby ten post był napisany podobnie jak obrazy, które tworzyliśmy — wspólnie. Moje słowa będą napisane tutaj tradycyjnym fontem, a to, co napisał Kuba — kursywą. Całość została zgrabnie połączona w jeden spójny tekst, tak aby czytało się to maksymalnie dobrze. No i jeszcze zapraszam do odwiedzin Instagrama Kuby.]

Plan na mój weekend majowy był stosunkowo prosty: gadałem już wcześniej z Kubą Stelmachem, który w taki czy inny sposób pojawiał się na tym blogu, jak na przykład tutaj, czy tutaj — i ustaliliśmy: wpadam do niego do krainy węgla (czyli Zagłębie, pozdro dla kumatych), jeździmy na desce i coś tam namalujemy. Obie strony potwierdziły taki plan, stąd też 30 kwietnia po pracy zabrałem zabawki do malowania, zapakowałem się do pociągu i ruszyłem nim do stacji Katowice.

Każdy kolejny dzień przebiegał w taki sam sposób. Chodziliśmy na deskę, a wieczorami malowaliśmy. Co ciekawe — wiedzieliśmy, że istnieje plan na stworzenie kilku prac, jednak nikt jakoś nie pokwapił się o wcześniejsze zaplanowanie czegoś poważniejszego. Ostatecznie gdzieś tam w moim notatniku znalazłem zapis o trylogii Lwa Tołstoja, której części nazywały się kolejno „Dzieciństwo”, „Lata chłopięce” i „Młodość”. Oboje uznaliśmy, że to spoko pomysł, aby zinterpretować to po swojemu, jako że oboje znajdujemy się na różnych etapach naszego życia, jak i mieliśmy całkowicie inne przeżycia i doświadczenia na poszczególnych jego fragmentach.

02380030

Podzieliliśmy nasze dotychczasowe życia na cztery etapy: „Dzieciństwo„, „Lata młodzieńcze„, „Młodość” i ostatecznie „Dorosłość„. Postanowiliśmy więc po rozmowie stworzyć cykl prac, opisujących nasze etapy dorastania. Każda z nich była poprzedzona pogadankami na temat tego, co działo się podczas tych okresów w naszym życiu, a jako że różnica między nami wynosi aż 6 lat, to każdy mógł wnieść coś całkowicie innego, bazując na własnych doświadczeniach.

Najfajniejsze było to, że nasz wspólny pobyt nie był skupiony tylko na malowaniu, a raczej była to ciekawa forma spędzenia czasu w swoim towarzystwie. Nie skłamałbym, mówiąc, że połowę czasu przesiedzieliśmy na tarasie, rozmawiając i czekając na to, aż wyschnie farba.

02380012

„Dzieciństwo” – pierwszy obraz, który stworzyliśmy wspólnie. Wtedy jeszcze nie do końca wiedzieliśmy jak pracować razem i non stop uczyliśmy się od siebie różnych rzeczy. W powietrzu wisiała ekscytacja i niesamowicie duża chęć do zrobienia czegoś fajnego. Jako że oboje nie za bardzo wiedzieliśmy, co robimy, zdaliśmy się czysto na ekspresję i prostotę. Obraz „Dzieciństwo” był taki, jak być powinien — wolny od konkretnej formy i ekspresyjny: zupełnie tak, jak tworzą dzieci. Z tym, że my tworzyliśmy o samych sobie, lecz za czasów dziecięcych. Już wtedy skumaliśmy się, że kluczem do tych obrazów jest to, aby zawierać na nich jakieś nawiązania do wydarzeń, ludzi czy emocji, które kojarzą nam się z danym etapem życia.

dzieciństwo

[Bartek Malinowski & Kuba Stelmach – „Dzieciństwo”]

„Lata młodzieńcze” – ta praca jest ucieleśnieniem tego flow, które razem złapaliśmy. Na tę pracę mieliśmy najbardziej „określony” pomysł, przez co wydaje nam się, że jest ona najlepiej wykonana. Każdy wiedział co robić, jak robić i po co robić. Szło nam to tak gładko, jakby ta podłoga była wysmarowana masełkiem.

lata młodzieńcze

[Bartek Malinowski & Kuba Stelmach – „Lata młodzieńcze”]

„Młodość” – Mimo tego, że obraz teoretycznie był trzeci w całym cyklu, to powstawał jako ostatni. Byliśmy już tak wykończeni całym procesem codziennego malowania, deskorolkowania i umysłowej gimnastyki, że podczas tworzenia tego obrazu, po prostu… pracowaliśmy. Zachwyt lekko (mocno) opadł, ale dalej oboje chcieliśmy już sfinalizować ten projekt. Kuba pewnie pamięta tylko to, jak ciągle klął pod nosem, gdyż to, co powstawało kompletnie nie trafiało w tą wizję, którą miał w głowie. Co ciekawe, jak wcześniej byliśmy skorzy do ciągłych rozmów na różne tematy, tak „Młodość” powstała… praktycznie w ciszy.

młodość

[Bartek Malinowski & Kuba Stelmach – „Młodość”]

„Dorosłość” – tą pracą zaburzyliśmy chronologie realizacji całego projektu, ale w domyśle — kończy ona cały cykl. Powstał on w zasadzie bardzo spontanicznie — zabrałem leżący obok aparat i zaczęliśmy strzelać zdjęcia. Niestety tutaj kończy się przyjemna część pracy, a zaczyna się praca drugoklasisty na plastyce. Drukowanie, wycinanie, malowanie tła i przyklejanie. Kuba nie do końca już ogarniał swoje zmęczenie i nie potrafił już wycinać zdjęć przy pomocy nożyczek – także możecie wyobrazić sobie, na jakim levelu zmęczenia byliśmy. Efekt chyba zrekompensował nam to łupanie w kółko, co nie zmienia faktu, że skończyliśmy wykończeni. Może dlatego, że właśnie wybiła ósma godzina ciągłego malowania?.

dorosłośc

[Bartek Malinowski & Kuba Stelmach – „Dorosłość”]

Oboje jesteśmy mega zajarani tym, co ostatecznie powstało ze współpracy naszych rąk. Sam proces wspólnego tworzenia jednego cyklu był niezwykle ciekawy i na swój sposób uczący. Konieczność wspólnego ustalenia i dalszej realizacji wspólnej wizji kreatywnej to niezwykła przygoda. Wy jeszcze raz zobaczcie sobie nasze wspólne prace w formie pokazu slajdów, a ja mam jeszcze jedno, kończące pytanie: jakie było wasze dzieciństwo, lata młodzieńcze, młodość i dorosłość? Bo już widzicie, jak wyglądały nasze.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

facebook

instagram @bmalinowski

instagram @theinomhus

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s